Środa-dobry dzień na posta. Tak, robie dosłownie masę nowych rzeczy- tylko wszystko zalega nie pokończone w szkicowniku, bo tak, bo czasu nie mam.
Bo robię króciutką animację na potrzeby akcji uświadamiającej konieczność sterylizacji zwierząt. Robię też ulotki.
Tak, jestem psiarą, kociarą i zwierzęciarą i los zwierząt bardzo mnie obchodzi- sama nie wiem, ile psów wyciągnęłam spod kół, ile kotów ze smietników i ilu z nich znalazłam dom. W tej chwili mam dwa koty- jeden zgarnięty w stanie agonalnym, cudem odratowany wprost z ulicy, drugi piwniczniak, znaleziony przypadkiem. Byłby trzeci, z białaczką, miał być uśpiony, ale na szczęście znalazł się nowy właściciel i kiciu żyje sobie szczęśliwie.
Los zwierząt nigdy nie był i nigdy nie będzie mi obojetny- dlatego biorę też udział w licytacji w ramach Metal For Fur- duże imprezy z masą fajnych koncertów i licytacją gadżetów m.in. z Evil Dolls, Candy Store i od Ciotki Ostrej oraz Barw Nocy. Info o imprezie znależć można tutaj: https://www.facebook.com/events/457536287589764/
A tymczasem, nie wiem czy było, czy nie- moej prace różnorakie.
To jesdt w sumie efektem słuchania wieczorami muzyki...znikąd nagle rodzi się twarz i przyległości, a reszta to fristajl, co wyjdzie to wyjdzie:) Nie stresuję się tym, jak wyjdzie, zazwyczaj obok twarzy pojawia się tekst piosenki- i wszystko ma sens:) Dla mnie, pewnie poza mna dla nikogo, ale nieistotne, to tylko odskocznia, relaks, żadna wyższa sztuka. Bawi mnie, kiedy ludzie zarzucają mi, że nie poczyniam SZTUKI, tylko bazgram to czy tamto....ja nie aspiruję do niewiadomoczego, robię to co lubię, cieszę się tym i koniec, nie muszę być kolejnym Picassem, Banksym czy kimkolwiek, sram na to kałem warzywnym i wisi mi co kto w tym widzi- to moja chwila dla siebie, jedni nakładają krem, samoopalacz, jadą z botoksem, kleją modele, ja rysuję- kit z tym co wyjdzie, ważne, że dobrze sie bawiłam:)
A to akurat jedna z moich ulubionyc prac, do kupienia- gdyby ktoś był zainteresowan-poproszę wiadomość:)
I z serii projektowej- dla Evil Dolls, najlepszego sklepu z nietypowymi ciuszkami z Punk Rave, Hell Bunny i RQ-BL, a także- ostatnie sztuki moich koszulek z jigsaw Buką:) Polecam polecam:)
I projekt tatuażu, po razx kolejny...z tego jestem wyjątkowo dumna, sporo czasu mi zjadł:)
A na koniec- ja w obiektywie Kuby Stanieckiego, którego dzieło mozna podziwiać na fejsbuku, a mnie można tutaj podziwiać:) Wiem, cudowne włosy i makijaż genialny- zasługa Jean Beira- czyli Ewy Świtalskiej, która farbowała i czesała, oraz Niny Andrzejewskiej, która zrobiła mi twarz:)
środa, 29 sierpnia 2012
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
jellyfish
Poniedziałek to dobry dzień na napisanie posta, i tak jestem jeszcze rozlazła po weekendzie. Piątek mnie zbił, dlatego zamiast w sobotę pić na działce, postanowiłam oddać się moim samotniczym rozrywkom- wróciłam do dom i zabrałam się za rysowanie. Trochę pokńczonych więc dzisiaj.
Wersja skończona:
No i stara, odgrzebana w szufladzie praca, która przeleżała sobie pewnie z pól roku i w końcu nadszedł czas, żeby przy niej podłubać.
sporo mi się w niej nie podoba, więc może przyjdzie czas na wersję digitalową. A może nie, jakbym miała nad wszystkim co robię siedzieć i dłubać na tyle, żebym była usatysfakcjonowana, musiałabym mieć co najmniej 72 godzinne doby i być na lekach uspokajających, które zwalczyłyby moją nadpobudliwość:)
Dużo się szykuje, ostatnio miałam krótki oddech od koloru na rzecz żelopisu, parę rzeczy się tworzy, a póki co pochwalić się mogę jedną:
czwartek, 23 sierpnia 2012
Chwila przerwy-obrobiłam się dzisiaj jak dziki lis w kalafiorach, więc pora na drobną przerwę, blogaska...natrzaskałam w tym tygodniu, a raczej wczoraj, jak naładowałam aparat, zdjęć tych moich nieszczęsnych in progressów. Czasem mam wrażenie że moje prace lepiej się prezentują w wersji szkicowej, niż skończone...ale co ja tam wiem, nie mam dystansa.
Ok-porcyjka tego, co teraz się robi się:
Zbiorowisko, pozaczynane, i nie wiem, czy pokończone...najgorzej, jak po jakimś czasie stwierdzam, że się mnie nie podoba, więc idzie na podpałkę, na filtry do papierosów czy na cokolwiek. Tak, jestem względem moich malowideł bezlitosna.
I taka o, panna z rybami, klimaty morskie chyba mi się nie znudzą nigdy:) Tak gdyby ktoś pytał-panicznie boję się wody od czasu, kiedy prawie utonęłam jako kilkulatka, pływać nie umiem, nie mocze się, w ogóle jedyne środowisko wodne jakie akceptuję, to wanna, a ryby są zbyt urocze, żeby je jeść:)W zasadzie powinnam rysować pająki, żeby walczyć z arachnofobią, i inne dziwne rzeczy w ramach walki z fobiami, urojeniami i masą nieprawidłowych bodźców, które niewiadomo skąd bierze mój mózg. Ale nieważne, bo teraz tada- mój obiad!
Wiem, wstawianie zdjęć jedzenia jest słabe, ale ja obiad mam raz w tygodniu-taki który nie jest kanapką czy coś, więc postanowiłam się pochwalić:)
Tak, jestem chaosem i piszę jakbym nadawała strumieniem świadomości, w sumie nadaję, oh well:)
Ok-porcyjka tego, co teraz się robi się:
Zbiorowisko, pozaczynane, i nie wiem, czy pokończone...najgorzej, jak po jakimś czasie stwierdzam, że się mnie nie podoba, więc idzie na podpałkę, na filtry do papierosów czy na cokolwiek. Tak, jestem względem moich malowideł bezlitosna.
I taka o, panna z rybami, klimaty morskie chyba mi się nie znudzą nigdy:) Tak gdyby ktoś pytał-panicznie boję się wody od czasu, kiedy prawie utonęłam jako kilkulatka, pływać nie umiem, nie mocze się, w ogóle jedyne środowisko wodne jakie akceptuję, to wanna, a ryby są zbyt urocze, żeby je jeść:)W zasadzie powinnam rysować pająki, żeby walczyć z arachnofobią, i inne dziwne rzeczy w ramach walki z fobiami, urojeniami i masą nieprawidłowych bodźców, które niewiadomo skąd bierze mój mózg. Ale nieważne, bo teraz tada- mój obiad!
Wiem, wstawianie zdjęć jedzenia jest słabe, ale ja obiad mam raz w tygodniu-taki który nie jest kanapką czy coś, więc postanowiłam się pochwalić:)
Tak, jestem chaosem i piszę jakbym nadawała strumieniem świadomości, w sumie nadaję, oh well:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










