piątek, 9 sierpnia 2013

Trochę blog mi zdechł, przez upały nie mogłam zrobić nic specjalnie produktywnego...ale ale, co sie odwlecze, to nie uciecze, w sumie pomysłu na post nie mam za bardzo dzisiaj, ale będzie, o byle czym:)


Na początek moja spontaniczna faza na mazanie po zdjęciach- dwie mega zdolne młode fotografki zgodziły się udostępnić mi swoje dzieła do pokalania:)
Niżej efekt bazgrolenia po zdjęciach wykonanych przez Victorię Morphinę, której inne dzieła, nie tylko fotografie, podziwiac można TUTAJ

Wybrałam te dwa zdjęcia, bo skojarzyły mi się z piosenkami, których fragmenty są zresztą wrysowane w całość kompozycji:) Jak ktoś zgadnie, ma order z ziemniaka:)

 Drugą fotografką która się zgodziła na beszczeszczenie dzieł moimi rękoma, jest Karolina Miądowicz, której prace zresztą od ho ho ho sobie podziwiałam i zajarałam się kiedy się zgodziła na kooperejszyn.
Na pomazanie jeszcze 3 zdjęciaq czekają, póki co lekko w inną stronę poszły moje myśli i jazdy.
A z rozpędu samą siebię też pomaziałam:

 Potem zrodził się pan John 5, jak ktoś nie kojarzy- obecnie na gitarze u Roba Zombie, kiedyś u Morlina Mięsona, ogólnie lubimy, tośmy namazali:)
 Noc czekania na Lubego-jako że wracał ze Szwecji oi do centrum Polszy miał spory kawałek, wrócił o 5 rano, a żeby nie spać, musiałam się zająć czymś produktywnym:

 To skończone jakoś później, ale noc była płodna w obrazy:)
 Troszkę szkiców, które teraz są na warsztacie- wyglądają dość beznadziejnie, ale co tam, później wychodzą fajne rzeczy:)
 I z innej beczki- Arya Stark, bo oglądałam jakiś czas temu Grę o Tron- wprawdzie nic mnie już nie zaskoczy, bo przeczytałam wersję książkową, ale lubię oglądać kostiumy, charakteryzacje, scenografię....a Arya to moja ulubiona bohaterka, jako jedyna ma tam jaja jak berety. Moja wersja nie opiera się za bardzo ani na książce ani na serialu, ale miał być kto inny, sama wylazła spod długopisu:)
 No i  komerszal- dla Black Garden, sklepu mojej psiapsióły, który właśnie miał pierwsze urodziny:) Sklep polecam, fajne cuda mają, chyba coś na każdą kieszeń, dużo zniżek, plus fajne opcje współpracy, można się zapoznać, może cuś się uda razem ogarnąć :)

 No i z innej beczki- bo ostatnio znów polubiłam robić zdjęcia i udało mi się trzasnąc ich kilka moim dziadowskim aparatem:) Oczywiście obiektyw najłatwiej skierować na koty, bo wdzięcznie pozują zawsze i wszędzie:)





 Rysia też skusił aparat, a że kot siedzi na fejsie, to i samojebke strzelił:)
Mam niecne plany obfocenia czegokolwiek niedługo, malować więcej, ech, pomysłów mam za dużo, a doba to tylko 24 godziny, i spać wypada czasem...ech:)








2 komentarze:

  1. Łohohoho, nie wierzę, że dopiero teraz Johna widzę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziekować...a na devie i na fejsie był:)

      Usuń