piątek, 9 listopada 2012

 Hmmm......
Koniec prawie mojego pierwszego tygodnia wakacji....po 3 latach intensywnej pracy postanowiłam zrobić sobie dwa tygodnie wolnego- listopadowe wakacje, jako że i listopad uwielbiam, i akurat nie jestem zawalona
Byłam już tak zakatowana robotą i robieniem wszystkiego dla innych, że teraz nie mam nawet pomysłów na własne prace:/ Robi sie wiele, ale jakoś nie jest to to....może w końcu uda się zrobić coś przełomowego, co da mi kopa, póki co, bieda z nędzą.

Nieistotne, weltschmerz jak zawsze boli i przygniata, w końcu jesień, a ja mam depresję, która przy teuj porze roku się wzmaga. Ale damy radę, jak zawsze.

Wedle próśb pod poprzednią notką-  moja ściana nad biurkiem. Jej historiua jest długa i skomplikowana, generalnie chodzi o to, że lądują tam rzeczy w jakiś sposób ważne, jak- maska przeciwpyłowa z pierwszego Woodstocku, na którym byłam, długopis z matury, kapsle od tymbarków z jakiś wycieczek, smok z pierwszych wakacji z moim Lubym, czekolady ze szpitala, bilety tramwajowe z powrotu z melanżu....cała masa drobiazgów które wywołuja wspomnienia. Wszytko na plakacie Misfits, który wisiał u mnie w pokoju jeszcze przed 2000 rokiem, lekko się naddarł ale nie umiałm się z nim rozstać:)
Ogólnie, kolaż ścienny powstaje od kilku lat, co jakiż czas coś doklejam-prace, które szczególnie lubię czy które kojarzą się z czyms konkretnym- takie wspomnienia na ścianie:) Trzeba by zobaczyć z bliska wszystko, cięzko to sfotografować-zwłaszcza komórką, no ale jest-całość i kilka detali:)



A to ściana naprzeciwko, na której dopiero rośnie coś podobnego. Mam nadzieje, że nie będę musiała po raz kolejny tego wszystkiego przenosić z mieszkania do mieszkania- kilka elementów poginęło i ogólnie nie jest to to samo, co w pierwszym domu-w końcu mieszkałam tam 17 lat, i w zasadzie od początku coś tam powstawało....


Kilka in progressów- nie umiem skończyć pracy za jkednym posiedzeniem, oprócz kilku wyjątków:/
Przepraszam za jakość zdjęć- robione po ciemku, w moim dziadowsko oswietlonym pokoiku, z rasi, komórką-aparat zdechł:( Sporo nowego się szykuje, każde rozgrzebane, zaczęte, czekające na wenę by skończyć-plus masa nowego w głowie, które trzeba zapisać jakoś i kiedyś skończyć....Czasu jest za mało, a ja jesienią lubię pospać....


Troche szkiców...najbardziej podoba mi się panda:) Reszta to typowo dziewczyńskie, mroczne klimaty:)
I na koniec ja-psycho smile:D Zdjęcia z komórki ssą, muszę aparat ogarnąć.











3 komentarze:

  1. dzięki za całą historię :) bardzo zacna ściana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy ma chyba takie rzeczy, z którymi wiążą się ważne wspomnienia i chociaż czasami są na pozór nie ważne, dla nas mogą wiele znaczyć. Fajnie że to eksponujesz i zawsze możesz sobie na to spojrzeć i powspominać. :) Również najbardziej podoba mi się panda, przypomina mi jakaś postać, ale teraz nie wpadnę na to jaką. Koniecznie wstaw ją po "pokolorowaniu". Byłoby mi bardzo miło jakbyś skomentowała moje prace. Z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam!

    http://zulaart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. fajna ta ściana wspomnień :)), a czemu z misfits'ów tylko ten jeden pan widnieje? :P Tez Ci sie on podobał? :P

    OdpowiedzUsuń