sobota, 21 grudnia 2013

Liebster Blog Awards, czyli nie wiem o co kamą.

Tak, wiedziałam, że i mnie się trafi- w końcu jestem zajebista , wspaniała, cudowna i Szatan płacze jak mnie widzi...ale żeby 3 razy odrazu? Litości, i teraz muszę być wielce kreatywna żeby komuś chciało się czytać jak odpowiadam na 33 pytania:) Dodam obrazki:)
"Nominację do Liebster Award otrzymuje się od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która "Cię" nominowała. Następnie Ty nominujesz (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań, Nie wolno nominować bloga, który "Cię" nominował."


Nominację dostałam od Goddes of Doom , raspberry-kitty oraz  Czerwonego Młyna:)...także tego, lecim.


Zacznę chronolololo, czyli od Godess i jej pytań:)

1. Co sądzisz o blogu, od którego otrzymałaś nominację?
Pewnie powinnam się rozpisać, ale się nie rozpiszę....bo go lubię i już:) Miszmaszowe blogi są najlepsze- trochę ciuchów, butów, książki, włosy, biżuteryja i ogólnie wszystko. Bardzo lubię twórcze osoby, które mają milion pasji i wszystkim się dzielą...z humorem przy okazji :)

2. W jakim kraju chciałabyś mieszkać?
Zawsze chciałam mieszkać gdzieś, gdzie jest nieduże zaludnienie, można mieć spokój, ciszę i kontakt z naturą, więc wybieram Szwecję:)
Skellefteå,na zdjęciu mój Małż:)

3. Z jakim zwierzęciem utożsamiasz się?
w sumie to jedna z wielu rzeczy, nad którymi się nie zastanawiałam....ale wielu8 osobom w życiu kojarzyłam się parzystokopytnie:)

4. Fantastyką poniżasz rzeczywistość czy rzeczywistością fantastykę?
a to jest różnica między rzeczywistością a fantastyką?:P kurde, ja chyba mentalnie żyje w moich Austrowęgrzech tak głęboko, że nie odczuwam za bardzo wpływu rzeczywistości.

5. Facebook, Tumblr, Twitter, Pinterest... Portale społecznościowe to dobry "wynalazek", który pozwala nawiązać nowe znajomości i/lub utrzymać stare czy strata cennego czasu?
Zarówno masakryczny pożeracz czasu, jak i fajny sposób na podtrzymanie znajomości, znalezienie nowych, poznawanie ludzi...no i jak dla mnie, narzędzie marketingowe:) Fanpage zdecydowanie pozwolił mi się rozwinąć i dotrzeć do dużej ilości ludzi, więc za fejsa dziękuję, a reszty nie używam, bo pewnie bym już czasu na malowanie nie miała:)
i obrazek bez sensu:)



6.  Pozostając w temacie; masz tumblra? Jeśli tak to podaj adres

chyba mam, ale nie pamiętam:P


7. Gdybyś miała możliwość wolałabyś cofnąć się do dzieciństwa czy zajrzeć w przyszłość i zobaczyć jak potoczy się Twoje życie?

od dzieciaka, obdartych kolan na rowerze, wołania na obiad, szaleństw na boisku...ech, to se ne wrati:)

8. Ostatnio prosiłam o rekomendacje książkowe, tym razem może polecisz mi swojego ulubionego artystę?
Ostatni rok minął mi w jakże inspirującym zauroczeniu Carne Gryffiths- malującym nieziemskie portrety mieszanką alkoholu, tuszu, akwareli, kawy i niesamowitego połaczenia realizmu z abstrakcją

Można podziwiać jego prace TUTAJ

9. Wolisz podróżować samochodem, rowerem, a może publicznym transportem (tramwaj, autobus, pociąg)?
uwielbiam pociągi <3

10. Nie wyobrażam sobie wieczoru bez...
malowania:)
 Napisałabym, że bez Lubego, ale często go nie ma:)

11. Malutkie podsumowanie; uważasz 2013 za dobry czy zły rok?
chyba jednym z lepszych był, jak do tej pory....nie było łatwo i różowo, ale wspominam fajnie, bardzo wiele się działo, poznałam masę ludzi, rozwinęłam się twórczo chyba też...




Teraz, proszę ja Was, pytania od Raspberry Kitty:


1. Co skłoniło Cię do blogowania?
wiele osób pytało mnie czy mam bloga, czy mogłabym opisać, jaki był proces powstawania niektórych prac, postanowiłam, że zacznę odpowiadać zbiorczo, i tak się zaczęło:)
...zdjęcie bez sensu, moje koty:P


2. Czy udało Ci się spełnić marzenie z dzieciństwa?
hmmm, nie wiem o czym marzyłam, nie było jednej konkretnej rzeczy która przewijała się całe dzieciństwo, więc nie wiem w sumie...chciałam być baletnicą, strażakiem, wojskowym, w sumie z marzeń udało mi się spełnić to o kolorowych włosach:)

3. Jeśli miałby nastać koniec naszego świata to gdybyś miała możliwość wybrania nowego, jaki by był?
Hmmmm, zawsze chciałam mieszkać na Enterprise - tak, uwielbiam Star Treka, więc mogłoby być tak jak w serialu- totalny pokój, wspólnota, pierdu pierdu, nie ma pieniędzy, biedy, wrednych ludzi....utopijnie, no ale cóż.

4. Jaka jest Twoja ulubiona postać filmowa?
O mateńko....chyba bohater Holy Motors, moim zdaniem najlepszego filmu tego roku....polecam obejrzeć, nie jest to jedna postać, a grupa postaci kreowanych przez tego samego aktora- jak dla mnie mistrzostwo świata. Chociaż najbardziej lubię go w roli bezdomnego wariata, przy okazji bardzo podobnego do mojego Małża:)
Denis Lavant jako Monsieur Merde

5. Jaki gatunek filmów/książek/muzyki jest Ci najbliższy?
Od dzieciaka kocham wszystko, co jest związane z horrorem- kino klasy B z lat 80tych uwielbiam pasjami, im gorsze, tym lepsze, kocham literaturę w tym klimacie, jak również wszelką fantastykę, muzycznie- horror punk od młodych lat, ale tutaj to bym mogła nawijać i nawijać, jestem koszmarnym melomanem:)

6. Jaki film z 2013r Twoim zdaniem był największą pomyłką przemysłu filmowego?
Nie mam pojęcia, nie oglądam za wiele najnowszego kina, ale wszelkie kontynuacje typu 5,6 czy 7 część odgrzewanych kotletów to pomyłki co roku:)

7. Czy grasz w gry komputerowe?
rzadko

8. Nawiązując do wcześniejszego pytania - w jakie gry grasz najczęściej?
hmmm, nadal gram w Fallouta:)

9. Jak miałby wyglądać Twój wymarzony dom?
hmmm, wygląd nie jest istotny, byle byli w nich ci, którzy są najważniejsi:)

10. Pończochy czy rajstopy?
zalezy czy ciepło czy zimno, i od okazji, ale wolę pończochy zasadniczo:)
samonośki zawsze spoko...chociaż pasy lubię bardziej:)

11. Jak myślisz jaki będzie rok 2014?
Pracowity:)




I na koniec- pytania od Many z Czerwonego Młyna:)


1. Co sądzisz o blogu od którego dostałaś nominację?
Wiesz, Martyna, że Cię bardzo lubię:P więc bloga też muszę:)

2. Jak długo blogujesz?
już z rok będzie chyba

3. Jak to się stało, że zaczęłaś blogować?
jak pisałam wcześniej- blog to rodzaj FAQ, można znaleźć na nim odpowiedzi na pytania, które często słyszę:)

4. Ulubiony film, i dlaczego.
Tak ogólnie....hm, z całości dzieł kinematografii od lat najbardziej lubię Dwunastu Gniewnych Ludzi- jedno pomieszczenie, kilkunastu aktorów, ciągłe gadanie, a do dzisiaj film robi na mnie wrażenie konstrukcją scenariusza, dialogami i cała historią.

5.  Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
hmmmm...nie wiem, w zasadzie wiele rzeczy czasem sie gubi po drodze, a żyć trzeba, więc nie wiem...bez malowania? na bank nigdy z tego nie zrezygnuję.

6. Ulubiony rodzaj muzyki?
szeroko pojęta muzyka rockowa, metalowa, opera, klasyczna, i wszelkie dziwności.

7. Kto jest dla Ciebie wzorem do naśladowania?
nie ma takiej osoby

8. Jakie jest Twoje hobby?
malowania tak bym nie nazwała, więc raczej rzeczy, które robię luźno- fotografowanie, podróżowanie po Polsce, motocykle, chociaż jakiejś wybitnej wiedzy nie posiadam w temacie, zwyczajnie je lubię...pisanie, pozowanie do zdjęć.


9. Ulubiona pora roku?
zima

10. Jakiego rodzaju ludzi nie lubisz?
nie lubię wszechwiedzących , głuchych na argumenty ludzi, którzy uważają, że głoszą prawdy objawione i nie są w stanie się pogodzić z faktem, że ich prawda nie musi być jedną jedyną słuszną.

11. Koncerty czy słuchanie płyty zespołu w domu?
zdecydowanie wolę koncerty:)


 Państwo Nominowani:
1. http://bojalubiekaweiksiazki.blogspot.com/
 2.http://alexowo.blogspot.com/
3. http://365stron.blogspot.com/
4. http://ponurameduza.blogspot.com/
5.http://koronkowebazgroly.blogspot.com/
6.http://zielonapapuga.blogspot.com/
7. http://furyspace.blogspot.com/
8.http://beadmebad.blogspot.com/
9. http://mamik0.blogspot.com/
10.http://vi-creates.blogspot.com/

PYTANIA:
1. Co sądzisz o blogu, od którego dostałaś nominację?
2.Jakie 5 rzeczy zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę?
3.W jakiej epoce chciałabyś zyć, gdybyś mogła wybrać?
4.Kim chciałaś być w przyszłości, będąc dzieckiem?
5.Jaką postacią fikcyjną chciałabyś być?
6.Ulubiony alkohol?
7.Co robisz, kiedy masz stan niechciejstwa, żeby zmotywować się do działania?
8.Jak widzisz siebie za 30 lat?
9.Jaki jest Twój ulubiony kolor?
10. Jakiej muzyki słuchasz, kiedy jest Ci smutno?
11. Chopper czy ścigacz?:P


sobota, 9 listopada 2013

Miłe złego początki

Z racji tego, że i tutaj, i na ask fm, i deviancie i fanpejdżu wiele osób pyta  mnie, kiedy zaczęłam rysować/malować, jak, dlaczego itp, postanowiłam napisać o tym post, ubarwiony wykopaliskami rysunkowymi sprzed wielu lat.
Przede wszystkim - nie wierzę w coś takiego, jak talent, czyli rodzenie się z umiejętnościami robienia zajebistym wszystkiego, czego się dotknie. W moim wypadku były to raczej predyspozycje i chęci, ale poświęciłam naprawdę wiele czasu na rozwój i udoskonalanie techniki, w dodatku zabrałam się za to dość późno, więc do dziś mam gigantyczne braki i ciągle staram się uczyć nowych rzeczy. Mam nadzieję, że to widać:)

Według legendy rodzinnej, mój pierwszy fresk powstał na ścianie salonu, kiedy to znudzona rozmowami dorosłych zaczęłam mazać po ścianie tłustym kabanosem (jako trzylatka jeszcze jadłam mięso:)). Później, z tego co pamiętam, w podstawówce od lat najmłodszych przykładałam się do szlaczków i rysunków dużo bardziej niż do czegokolwiek innego:) W zasadzie nigdy nie interesował mnie realizm, przerysowywanie ze zdjęć, kopiowanie czegokolwiek, lubiłam wszystko po swojemu, nawet jeśli było szkaradne- było moje.
Za bazgroły na marginesach i rysunki na tyłach zeszytów dostawałam albo bęcki, albo pochwały od nauczycieli- niektórzy wbrew pozorom doceniali kreatywność- zwłaszcza polonistka, która twierdziła, że miło jej się czytało wypracowania w kwiatowych ramkach:)
Gdzieś w okolicach 5-6 klasy podstawówki (było to za czasów, kiedy nie istniały gimnazja) przez głowę przemknęła mi myśl, żeby iść do liceum plastycznego. Zaczęłam więc nieudolne próby "poważnego" rysowania- ustawiałam sobie martwe natury i męczyłam się z nimi przy pomocy różnych mediów- pamiętam że na 13 urodziny zażyczyłam sobie komplet pasteli suchych, olejnych, akwareli i innych cudów.
Z tamtego okresu zachowała się jedna praca:


 wiem, paskudna jak widok klozetu po koncercie Iron Maiden, ale wtedy byłam z tej pracy mega dumna.
Malowałam też cuda z przepastnej wyobraźni- demony, groby, anioły, zasadniczo wszystko to, co pełża po głowie młodocianej mrocznej dziewoi :)
Kolejną pracę, którą udało mi się odgrzebać, zrobiłam jakoś na przełomie 1999 i 2000 roku:


Demon z pomidorami na patyku i bardzo pro namalowana mgła- z tej pracy też byłam dumna straszliwie:)

Niestety, mimo chęci, a nawet zdania do plastyka, nie poszłam tam- i w sumie do dziś mam jakiś tam żal do moich rodziców z tego powodu.
Cóż, w ogólniaku wiadomo- nowi znajomi, tanie wina w bramach, koncerty, imprezy, faceci, na rysunek czasu nie było tyle, ile bym chciała, zresztą bardzo namiętnie się buntowałam przeciwko wszystkiemu ...wtedy rysowałam chyba tylko kiedy zdarzyło mi się zachorować:) Niewiel z tamtego okresu pozostało, ale kilka rzeczy udało się wykopać
 Nieskończona wizja obrazująca chyba jakiś mit, o ile pamiętam...cóż, ołówek nigdy nie był moim przyjacielem.
I pierwsza martwa natura z zajęć plastycznych, a raczej kółka organizowanego w szkole, na którym byłam dwa razy. Węgiel też mnie nigdy nie lubił.

Gdzieś w okolicach pół roku przed maturą postanowiłam, że zdam sobie do jakiejś szkoły artystycznej- plan bardzo ambitny, tak samo jak i nieprawdopodobny do zrealizowania-bez regularnej nauki, szlifowania umiejętności, robienia czegokolwiek pod okiem mentora...ale że nie wyobrażałam sobie normalnych studiów, uznałam, że wystartuję na dwa kierunki- animację i efekty specjalne na PWSFTviT- pod tym enigmatycznym skrótem kryje się łódzka filmówka-i do studium policealnego, po którym można było zostać technikiem realizacji widowisk teatralnych. Teatr zawsze mnie fascynował, raczej ze strony przygotowania scenograffi właśnie, a że był tam tylko egzamin z rysunku, to poszłam i zdałam...o dziwo, również na egzaminie na filmówkę nie poszło mi źle- jak na tygodniowy, dwuetapowy egzamin z ludźmi często po plastykach, ASP i innych kierunkach ja jako laik wylądowałam całkiem wysoko w ostatecznej punktacji- byłam chyba 5 pod kreską (na ten kierunek rocznie zdaje ok 100 osób, plus minus 20, miejsc jest 7-8).
Zupełnie się rzecz jasna nie zraziłam, bo i tak byłam z siebie dumna, no i uznałam, że za rok będę przygotowana, ogarnięta, z powalającą teczką, wiedzą i wszystkim innym. Tymczasem miałam styczność z trybem nauki jak w plastyku- czyli full real, ołóweczek, biała kartka, czysta paleta, dwa garnki, trzy butelki, nuda że hej....koty darłam z nauczycielami, chodziłam na wagary, w sumie jedyne przyjemne zajęcia były w teatrze:)

o kolorowy papier i sepię zawsze były afery, ale co tam-mam trudny, sródziemnomorski temperament:)
 rysunek, którego pewnie nigdy nie skończę....dach nieopodal pracowni rysunkowo malarskiej na Pogonowskiego.


No i historyczna, pierwsza martwa ze studium- wygryziona przez kota, zasikana przez drugiego, nie podobała się, w pełni popieram.

Rok 2007 był totalnie przełomowy- zdałam na filmówkę, też rzecz jasna cudem, widać miałam więcej szczęścia niż rozumu. Na pierwszym roku studiów boleśnie odczułam skutki lenistwa i braki w warsztacie, toteż postanowiłam ciężko tyrać i dorównać reszcie grupy....efekty leżą zapewne w pracowni do dziś, mnie zostały tylko pojedyńcze prace. Dla porównania-rok pierwszy:

 Arnolfini versus Alicja w Krainie Czarów- znalazłam to połączenie mediów, które lubię do dzisiaj- akwarele i długopis
...żelopisy też fajne
i plakatówki:)
rok drugi:
 akt z natury=frustracja seksualna:)
 długopis i pastele olejne
 i wycinanka
W sumie większość zapału wtedy poszła w realizację filmów- na drugim roku lalkowy, moim zdaniem najlepszy do dzisiaj, chociaż okupiony masą łez, nerwicą i szpitalem.
Później przyszedł czas na nową miłość- kolaże:




Jak widać, zaczęłam też kombinować z mediami digi- i bardzo mi si spodobało.....


Później było już różnie- ogólnie dyplom, czyli film i praca mgr, no i szerokie wody, na których do dzisiaj niekoniecznie daję sobie radę.
Z ostatnich lat skleiłam sobie deviantove improvement meme

Mam nadzieję, że chociaż trochę widać postępy:)

I tyle....mam nadzieję, że będzie coraz lepiej, bo rezygnować z pasji nie mam zamiaru nigdy:) I nie wiem, czy ktoś przebrnął przez całość notki, przydługa i pewnie nudnawa, no ale- gdyby kogoś interesowała historia mojego życia, to jest, wyczerpująca:)

wtorek, 5 listopada 2013

To uczucie, kiedy czekasz na Halloween rok, jest, a potem nie ma...zasadniczo dla mnie Halloween jest cały rok, po prostu raz kiedyś nie wzbudzam takiej paniki i zdziwienia jak na co dzień:)
Tymczasem na imprezę z okazji poszłam sobie jak stary cieć, zwyczajnie, prawie że w dresie, tymczasem dzień później naszła mnie wena na malarstwo natwarzowe- czego robić nie umiem i w połowie drugiego oka mi się znudziło.

Gwoli ścisłości, jak uświadomił mnie znajomy meksykanin- nie jest to makijaż Santa Muerte ( ani broń borze dia de los muertos:), tylko La Catrina- częsty błąd, więc wrzucam korektę w świat:)

Tymczasem, borem lasem- serio, takie mamy w okolicy warunki przyrodnicze- wybrałam się do siedziby Rebel Madness celem ogarnięcia współpracy graficzno-odzieżowej- ale póki co top secret....i w ramach zapłaty dostał mi się gorset cudny, w którym wyglądam bosko, szczupło i cudownie, i sama nad sobą ocham i acham.

Wiem, kocyk w tle powala- tak naprawdę jest to dywan, sprzęt do latania. A pod gorsetem mam podomkę, teraz muszę namówić Lubego, żeby mnie po pierwsze związał, po drugie zrobił zdjęcia całej stylówy, którą mam zamiar przyodziać przy najbliższej okazji. I nie, nie boli mnie nic, mogę oddychać, a nawet jeść i browara obalić, niejednego:)

Dość o ciuchach, łażeniu, szlajaniu się po zbyrach i inszej inszości, czas na trochę moich gryzmołów- na które nadal nie mam za wiele czasu, głównie przez nawał pracy, która skutecznie odbiera mi czas na własne jazdy. W dodatku szykuje się wystawa, o której pewnie w następnym poście, jak ustalimy szczegóły...jednakowoż, udało mi się kilka rzeczy namazać ostatnio- mocno w tematach cycatych pań, nihil novi. Zaczęłam też 30 dniowy challange rysunkowy, który pewnie też do następnej notki trafi. No i moja perełeczka- brzydkie księżniczki Disneya w wersji współczesnej.....na razie są trzy, ale jak znajdę chwilę, domaluję pozostałe. Jedziem z tym śledziem.
...ha, szycie toczków, szycie toczków, szycieee....marzy mi się maszyna <3
Kot nie lubi Borga....tak, jestem fanką Star Treka, właśnie mija kolejny miesiąc, który upływa pod znakiem przypominania sobie serialu i wszystkich pełnometrażowych produkcji....i rośnie apetyt na grzywkę wolkańską:)
A że ostatnio faza na smoki również, Daenerys się narysowała...i zapewne kiedyś stanie się kolorowa, póki co leży odłogiem i czeka na lepsze dni:)
...a koty pilnują, żebym przypadkiem nie miała za wiele miejsca i za dużo luzu- paczące oczy śledzą każdy ruch. A robił się lineart do pracy na konkurs halloweenowy Debutona...

...który po pimpowaniu digitalowym finalnie wyglada tak:)


A przy okazji znalezienia szarego i beżowego papieru w odmętach biurka postanowiłam zrobić coś- o zgrozo-ołówkiem, którego nie tykam zbyt często. Efekt w sumie mnie zadowala, biała pastela i żelopis zdecydowanie są fajne.
I kolejna akwarelka, zainspirowana serią Briana Kesingera  Otto & Victoria. Przyjaźń dziewoi i panem ośmiornicą to chyba jedna z najbardziej inspirujących mnie ostatnio historii :) Wiem, jestem dziwna. Przekonałam się w sumie do steampunka, chociaż rysowanie trybików to jakiś horror.


I dobrze znane moje wypociny niewiadomo o czym i dlaczego- abstrakcja zawsze spoko. Pierwsza na kompie, druga na ręcznym- Danziga przedawkowałam, taka sytuacja

No i seria brzydkich księżniczek- Ariel, Śpiąca Królewna i Snieżka:) W sumie to najbardziej mnie teraz zadowala i najmilej mi się przy tym kombinuje:) W przygotowaniu- Piękna od Bestii i Kopciuszek:)

A teraz staje się światłość, odsłaniam okno w mojej norze i biegnę pracować, bo arbeit macht frei, podobno. Aloha mora, ziemniaki pozdrawiają buraki:)

jak wstawić filmik na bloga? bo ja ciemna jestem jak płachta Batmana.