Ufff, kiedy ja tu byłam? Dawno temu, a wszystko przez zarobienie, problemy, bo na jesień zawsze muszą być...ale z okazji Halloween/Samhainu postanowiłam przypomnieć, że żyję i wrzucić całą masę wszystkiego, co się nazbierało w trakcie mojej absencji.
Trochę rzeczy pokończonych od poprzedniej notki, trochę nowości, i moje ostatnie dziecko...ale to na koniec:)
portret Fridy Kahlo, jednej z najbardziej inspirujących malarek jak dla mnie. Wiem, ma za mało zrośniete brwi i zero wąsa- nie chodziło mi o fotograficzne podobieństwo, bardziej o oddanie klimatu jej malarstwa i ogólnie to, jak ją widzę:) Rysowane późno w nocy, w stanie lekkiego zwitkacenia, na próbie kapeli, kończone w domu- bardzo dużo godzin:)
Spontaniczna, rysowana długopisem wiedźma, znana z poprzedniej notki.
No i mój ostatni szalenie nieoryginalny pomysł na grzechy główne w takiej lekko geometryczno-abstrakcyjnej estetyce. Powyżej-obżarstwo (pewnie nie widać, że pani z torsu wysypują się artykuły spożywcze:)) Lenistwo samą techniką lekko zaprzecza idei, bo rysowałam to pare ładnych godzin, ale co tam- miała być pani która sie rozlewa, i jest. Nadal robi się duma, pożądanie, gniew i chciwość:)
Bazgroł na halloween, szybki dość i niekoniecznie zadowala mnie to, jak wyszło, ale co tam.
I skończona Celina, która wygrała mój ostatni fejsowy konkurs i zażyczyła sobie burleskowy portret:)
...a Bąk nadal słucha Leander Rising....moje niedawne odkrycie i najnowsza miłość. Jak ktoś lubi ładne, melodyjne kawałki przeplatane defkorowym darciem ryja i ciężkim rozpier*****, to polecam z całego serca:)
No i-moje najnowsze dziecko- czyli ulotki oraz spot akcji na rzecz przeciwdziałania bezdomności poprzez sterylizację zwierząt. Bardzo sensowna akcja, cel szczytny, bardzo się cieszyłam że mogłam wziąc udzuiał w tworzeniu ulotek oraz animacji do jednego ze spotów. Zachęcam do udostępniania, pokazywania gdzie się da, brania udziału w uświadamianiu konieczności sterylizacji zwierząt....tyle psów i kotów co roku trafia do schronisk, że aż ciężko uwierzyć, nie wspominając o tych, które giną zabite, wyrzucone gdzieś na ulicy czy w lesie, pod kołami, z głodu, wyziębienia...udomowili9śmy je, więc ponosimy odpowiedzialność.
http://vimeo.com/51144164 tutaj spot z moją animacyjką, zapraszam też do wizyty na stronie Fundacji Azylu Koci Świat i obejrzenia reszty filmów- staraliśmy się stworzyć je tak, by nie epatowały okrucieństwem i nie były dosłowne, uważam, że są niezłe, a przy okazji dają do myślenia:)
środa, 31 października 2012
piątek, 28 września 2012
Znów zapomniało mi sie o blogasku- tyle wszystkiego na łbie, że nie wiem, jak to ogarniam. W sumie to- marzą mi się solidne wakacje, takie tygodniowe (bo do tej pory miałam wakacje długości dwóch dni, miedzy 31 a 2 września:)) albo i dwu, żeby móc sobie porysować coś, co mi sie uwidzi, a nie to, co muszę, bo mam z tego pieniadza. Chociaż w drugie stronę- też syf, bo kasy nie ma, i weź tu człowieku ogarnij:)
Nieistotne- teraz kilka zdjęć z making of, jak zawsze słabo wyszło- aparat odmawia mi posłuszeństwa niestety, no i wszędobylskie koty zawsze muszą wejść w kard:)autoportret- making of, Bąk uznał, że musi na nim polezeć, emanując artyzmem i kociością:)
Dołaczył Ryś, razem uskuteczniali rozkoszność:)
Making of- z lewej panna jelenioroga, inspirowana rysunkami Alexowo, po prawej- nie wiem, coś:)
I reszta niepokonczonego w trakcie- Frida, Celina która wygrała fejsowy konkurs, oraz pani rysowana długopisem, spontanicznie.
I rzeczony wyżej autoportret, na którym leżał kot:)
Obrazek dla mojego ulubionego pana fotografa- Kuby Stanieckiego, bardzo chciał ładna panią z diamentem do nowego studia- oto ona:)Obrazek zainspirowany wierszem Poego- Anabell Lee. Jak zawsze, inspiracje dość morskie, chociaż mniej dosłownie. Motywy geometryczne ostatnio mnie opanowały dość mocno i jak widać- na dłużej. Kreskowanie jest fajne- jak w sumie nie zakreskuję, mam wrażenie, że jest za pusto:) Horror vaciu:)
Spontaniczny portret kogoś tam:)
I z cyklu akwarelowych zombiaków- zombie pielęgniarka. Niechlujna straszliwie- kot po niej przelazł, kiedy farba sobie schła, skutkiem czego wszystko lekko nietenteges:)
Pozdro 666, mam teraz tyle roboty, że nie wiem, gdzie wsadzić ręce. ACH,arbeit macht frei podobno. Może dzięki pracy w koncu pozwole sobie na wakacje- pierwsze od 3 lat:)
wtorek, 11 września 2012
chlpu chlapu
To był mega dziwny tydzień...z hakiem w zasadzie. Nie było za wiele czasu na rysowanie, toteż mając wolny i samotny piątkowy wieczór (luby na próbie kapeli) mogłam porysować, pomalować, tirarira, same fajne rzeczy:)
Najpierw panna Flow, bo mam ją w częściach pierwszych:
Na początek- zemoje kocisko, Bąkiem zwane (w dziecięctwie straszliwie bączył:)), które dziwnie zawsze musi się układać na moich rysunkach, tudzież obok, bo wie, że zwrócę na niego uwagę. Kot wygłaskany, można go zerwać ze szkicownika i zająć się bazgraniem:)
Otóż najpierw jakieś 5 kresek i mamy twarz- zawsze tak jest, chyba że rysuję jakieś mega szczegółowe pierdółki. A potem eksperyment z dmuchaniem w akwarele.
I dodawanie "klejnocików" żelopisem- trwało ze 2-3 godziny
I wersja skończona- mój skaner trochę rozjaśnia.
I dwwa nowe obrazki- jeden tradyszynal, moja wersja Poison Ivy z Batmana, bardziej burleskowa:) Jedna z moich ulubionych postaci z komiksu. Praca zaczęta daaawno temu, ostatnio znalazłam chwilę na pomalowanie.
I digi painting, takie spontaniczne zupełnie w sobotę od rana. Brushe z rozlaną farbą są mega:)
I zawsze powinnam, albo czuję że powinnam, zakończyć jakąś puentą....ale nie mam pomysłu:) Dobranoc:)
Najpierw panna Flow, bo mam ją w częściach pierwszych:
Na początek- zemoje kocisko, Bąkiem zwane (w dziecięctwie straszliwie bączył:)), które dziwnie zawsze musi się układać na moich rysunkach, tudzież obok, bo wie, że zwrócę na niego uwagę. Kot wygłaskany, można go zerwać ze szkicownika i zająć się bazgraniem:)
Otóż najpierw jakieś 5 kresek i mamy twarz- zawsze tak jest, chyba że rysuję jakieś mega szczegółowe pierdółki. A potem eksperyment z dmuchaniem w akwarele.
I dodawanie "klejnocików" żelopisem- trwało ze 2-3 godziny
I wersja skończona- mój skaner trochę rozjaśnia.
I dwwa nowe obrazki- jeden tradyszynal, moja wersja Poison Ivy z Batmana, bardziej burleskowa:) Jedna z moich ulubionych postaci z komiksu. Praca zaczęta daaawno temu, ostatnio znalazłam chwilę na pomalowanie.
I digi painting, takie spontaniczne zupełnie w sobotę od rana. Brushe z rozlaną farbą są mega:)
I zawsze powinnam, albo czuję że powinnam, zakończyć jakąś puentą....ale nie mam pomysłu:) Dobranoc:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















