sobota, 1 czerwca 2013

ajm fakin bek!

Chodzi o to, żeby pisać z ochotą:) a ja czasu ni ochoty nie miałam, ale dzisiaj mam w końcu, nazbierało się wszystkiego, och ach.
No to lecim-malowane kawą po raz pierwszy-steampunk po mojemu i koty, czyli jak nakapało, tak jest:) Bardzo sie fajnie bawiłam, chociaż zdecydowanie koty wolę:)

Ciąg dalszy, czyli digi portrety powstałe ostatnio-tylko kilka, bo by tego serwer nie zniósł:)
 Le ja, autoportret malowany w samotny wieczór, po trzydniowej rozpaczy bez męża:) W tle fragmenty "Bat out of hell", taka nasza piosenka:P
 Marilyn, zwyczajna i nudna.
 Dla Lubego na urodziny, Józef Piłsudski po mojemu też, niebawem trafi na ścianę.
I pan Richard Upton Pickman, uroczy gośc, śpiewający w kapeli horrorpunkowej, mój idol, oraz jego Luba...taki mroczny Raj trochę.

Tradyszynal? alez proszę:

I koniec...albo nie, bo jeszcze zdjęcia z Ewą Bednarską, które miały miejsce w mega fajnej pralni samoobsługowej Czysta Sztuka. Na zdjęciach ja, Monika Kala (ta ruda:) i Kamila Giedwidz, właścicielka przybytku tegoż:)
Mejkap jak zawsze  miss Marta Andrzejewska, kochać, uwielbiać, bo z mojej mordy czyni cuda:)






piątek, 4 stycznia 2013

ponoworocznie

 Nowy rok, nie ma postanowień, bo fakt, że nie dotrzymuje, wywołuje we mnie frustrację, nie ma ogólnie za wiele perspektyw, jakiś ten Styczeń przygnębiający od początku-czyli deprecha goes on, nihil novi, czasem się trafi gorsze...yyy, 15 lat:)


Gdyby kogoś interesowało, jak u mnie przez tę przerwę świąteczno-sylwestrową- jak co roku, moja rodzina nie kultywuje tradycji, nie obchodzi świąt ani nic, była okazja spotkać się z rodzicami, napic wina, zjeść coś dobrego i wystarczy:) Spokojnie, bez napinki, za to dostałam nowy tablet- tak z okazji bardziej tego, że stary wygląda jakby go ptactwo domowe drapało, niż z okazji świąt. Dostałam też nowe kredki i mazaki, z czego użytek poczynię niebawem.

A sylwester po raz pierwszy od 12 lat- w domu, z małżonkiem i kotami. Nie było źle, chociaż gile w nosie i niewygląd to słaby sposób na Nowy Rok. Wychodzi na to, że cały rok bede zasmarkana i w szlafroku.

A w tym czasie, który ogólnie przebimbałam na lenistwie i pracy, powstało kilka rzeczy nie-do-pracy. Tadaaaa!

 Darker with the day, bo tak, zainspirowane piosenką Nicka Cave, chociaż jak i dlaczego i w którym miejscu-pozostawiam interpretacji właśnej, ja niestety nie umiem zaplanować, co wyjdzie, kiedy wpadam w szał:)
Po kilku miesiącach przerwy-powrót do kolaży, jako że babcia zasiliła moje pudła nowymi gazetami:) Z tych nożno-nieludzkich klimatów szykuje się sporo wariacji, jakoś tak mi  przypasował pomysł łączenia damskiej nogi z czymś dziwnym i bez sensu:)

 I dwa tradycyjne, mixed media, rysowane po nocach, przy serialu, filmie, muzyce, jutjubie:) Kredki, mzaki, akwarele, długopis. Lubie tak, chociaż wiem, że nic specjalnego i nie powala na ryj:)


A, no i spoza tematów okołoplastycznych- miałam ostatnio nieziemską przyjemność wystąpić w roli modelki dlanowych ciuszków od Rebel Madness- które dorobiło się w końcu swojej strony, na którą zapraszam:)
Póki co, w sklepie tylko spodnie, męskie i damskie, ale niedługo więcej cudów no i ja w zupełnie dziwnej wersji- ale póki co, tajemnica.
Na sesji jak to na sesji, fajnie było, gdyż ponieważ była ze starą ekipą- stylizacją zajęła się Magda Nowicka, szefowa Rebela, która te wszystkie cuda sama szyje ; makijaż zrobiła najlepsza mejkapasrtist- Marta Andrzejewska, a foty pstrykał Kuba Staniecki ze Studia 13...dobrze nam się współpracuje, i mam nadzieję, że na zdjęciach też to widać:)

 A przy okazji poznałam też wokalistkę łódzkiej kapeli Speed Joker, która też została namaszczona na nową twarz Rebela:)
Eniłej, zapraszam na strone sklepu serdecznie, tam mozna np. zobaczyć, że te spodnie rewelacyjnie tworzą mi pupę z mojego płaskodupia, poogladać inne modele i zaopatrzyć się w takie cudo:)
a ja biegnę rysować, płakać tudzież szykować głowę na weekend.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

 Zasrana jesień.
Jesienią mam deprechę i nie chce mi się ruszac z domu, i wszystko układa się jak pojebane puzzle wycinane przez maszynę, która zamiast zasilacza ma rozjebywacz.
tak, mam ochotę się zastrzelić co drugi dzień, niestety dysponuje jedynie pistoletem na kulki, z którego trudno strzelić tak, żeby potem anatomopatolog miał zabawę.
 Chociaż dla chcącego nic trudnego, podobno.Illustrator i rozjebany telefon skutecznie uprzykrzają mi zycie, jak również fakt, że o 9 robi sięd jasno i stan ten utzrymuje się góra do 15. Jak również znalazłam ostatnio na osiedlu kota, na którego leczenie zbieram-jak ktoś chce się przysłużyć temu kotu, polecam się i moje bazgroły, dochód pójdzie na leczenie paskudy kochanej, a jak coś zostanie- na Fundację Azylu Koci Świat.

Tralalala. na Gurupie dwie moje prace w polecanych, miło mi bardzo



 Takie tam bazgroły z listopada-próżność niedokończona, szybki bazgroł żelopisem , zainspirowany piosenką Iron Maiden "Dream of Mirrors" iii...Alicja w Krainie Czarów po mojemu bardzo, bardziej niz poprzednio.
A poniżej- jesień hipsterów:) szybki kolaż komputerowy na starym tradycyjnym, pomysł w zasadzie nie wiem skąd i jak, ot, samo wyszło jak wyszło- normalne u mnie, nigdy nie wiem, czym się skończy to co zaczynam:)


I portret urodzinowy na zamówienie:) Na rysunku mąż mamy mojej przyjaciólki, który na 50te urodziny dostanie to właśnie w całości ręcznie rysowane cudeńko- format a3 i żeby zobaczyć wszelkiego rodzaju dziwadła, trzeba się przyglądnąc- zapewne detale pracy znajdą się na fejsie bądź deviancie moim. Plan był taki, żeby zycie podwodne poprzez lądowe przechodziło w klimaty kosmiczne...jest wieloryb z rentgenem w oku, syrenka zjadana przez trójokie coś, wulkan wybuchający na kotopodobne plemię kanibali-fristajlerów, paw-feniks i pojebany księzyc, do którego wyją wilcy, dziki królik rzygający tęczą , kosmita strzelający z laserowego guna w różowego królisia, sa planety, fortepian który zawsze komuś spada na łeb, opalający się Szatan no i nietoperze-pojebce...wyjasnianie wszelkich niuansów zajęłoby wieki, więc nieistotne. Jestem zadowolona z rezultatu, mam nadzieję, że sportretowany również będzie.